piątek, 27 stycznia 2017

Rozdział 4


Wiedziałem że Iz ma racje muszę ponownie spotkać się z Clary wiec postanowiłem że jutro znów się z nią zobaczę i sprawdzę czemu mnie nie pamięta i o co w tym wszystkim chodzi.

***

Już czas byś jej powiedziała Joslyn
Nie jest jeszcze gotowa na to by się dowiedzieć
Nieprawda to ty nie jesteś na to gotowa, Clary jest już duża poradzi sobie z tym. Jak długo masz zamiar zaprowadzać ją do Magnusa by rzucał urok, nawet jego magia nie zatrze wszystkich wspomnień. Ona musi mieć czas by nauczyć się bronić ostatnio ledwo uciekłyście przed wysłannikami Valentaina, a co będzie jeśli on cię dorwie chcesz ryzykować? przemyśl to.
Hej o czym rozmawiacie. Kim jest Valentain? Mamo co się dzieje? zapytała Clary spojrzawszy na matkę która przez chwile nie wiedziała co powiedzieć wiec zapanowała głucha cisza nagle przerwał ją Luck spojrzywszy na Joslyn powiedział - Już czas, ona jest gotowa, zaufaj mi. Joslyn kiwnęła głową na znak zgody dobrze porozmawiamy ale teraz idź do szkoły spóźnisz się jak wrócisz wszystko ci powiem.
Przez cały dzień myślałam tylko o rannej rozmowie mamy z Luciem a przez moją głowę przebiegały 1000 myśli. Na lekcjach myślałam tylko o tym czego się dowiem od mamy, co to za tajemnica.
Po 3 lekcjach naszła pora lanczu, wraz z Saimonem i Jacem który przyjechał chcąc mnie porwać ze szkoły na wagary usiadłam przy naszym stoliku, a no tak nie mówiłam wcześniej od roku mam chłopaka ma na imię Jace jest o rok ode mnie starszy gdy go poznałam akurat skończył szkołę jest teraz na pierwszym roku studiów wiec nie widujemy się na co dzień. Jace jest bardzo przystojnym wysokim blondynem o niebieskich oczach nigdy nie spodziewałam się że taki chłopak zwróci na mnie uwagę gdyż w szkole zawsze był podział na grupy np:  Mózgowcy, Sportowcy, Komputerowcy, Klikaczki itp. my akurat należeliśmy do najmniej  lubianej i popularnej grupy Artystów (choć dla niektórych byliśmy Dziwakami) wiec nigdy nie rozumiałam czemu to na mnie Jace zwrócił uwagę.
- Clary daj się namówić chce spędzić z tobą trochę czasu zanim wyjadę - powiedział Jace robiąc te swoje kocie oczka przez które zawsze mu ulegałam.
- Co wyjeżdżasz do kont
- Na wymianę studencką nie będzie mnie jakieś 2 tygodnie
- aha szkoda będę tęsknić ale dziś nie mogę Jace muszę zaraz po zajęciach iść do domu matka chce mi coś powiedzieć
- No dobrze jak chcesz - powiedział zrezygnowany po czym dodał - a mogę cię chociaż odwieść do domu po lekcjach - lecz ja nie zwróciłam uwagi na jego słowa gdyż w oddali ujrzałam bardzo przystojnego bruneta który nas obserwował a w zasadzie to na mnie wydawało mi się że gdzieś już go spotkałam ale nie pamiętałam gdzie nagle przeszły mnie dreszcze jego spojrzenie było takie zimne przeraziłam się
- halo ziemia do clary - powiedział Jace podniesionym głosem przy czym pomachał mi ręką przed oczami
- mówiłeś coś? - zapytałam wyrwana z zamyślenia
- tak pytałem czy mogę cie odwieść?
- tak jasne i wiesz co zmieniłam zdanie co do tych wagarów, ale najpierw zawieś mnie do domu a wieczorem gdzieś wyjdziemy.          
- zgoda powiedział Jace po czym delikatnie mnie pocałował gdy się odde mnie oderwał spojrzał na Saimona - nie pogniewasz się jeśli wykradnę ci dziś przyjaciółkę.
- nie spoko idźcie jakoś ją usprawiedliwię przed nauczycielami.
- dzięki Saimon - powiedziałam do przyjaciela. gdy ja i Jace wstaliśmy by ruszyć w stronę parkingu zerknęłam jeszcze w miejsce gdzie stał ten nieznajomy brunet lecz jego już tam nie było.          

***

Gdy Jace już mnie podwiózł zeszłam z jego motoru żegnając się i dałam mu całusa na dowidzenia.
- To na razie kocham cie
- ja ciebie tez kocham do zobaczenia wieczorem - powiedział i uśmiechnąwszy się odjechał zawsze mnie dziwiło że z taką łatwością wypowiadał te 2 słowa faceci rzadko potrafią to z siebie wydusić.
 ***
Kiedy weszłam do domu mama właśnie gotowała obiad
- już jestem krzyknęłam przestępując próg domu.
- zaraz będzie obiad - powiedziała
- nie jetem głodna chce tylko byś w końcu powiedziała o co chodzi
- no dobrze choć ze mną - powiedziała wyłączając palnik i kierując się w stronę jej sypialni ja zaś posłusznie poszłam jej śladem gdy już byłyśmy w sypialni poprosiła bym usiadła
- Clary - powiedziała widziałam jak jej ciężko zacząć tą rozmowę - musisz coś wiedzieć o naszej rodzinie ale lepiej usiądź
- Mamo co się dzieje ? - powiedziałam zmartwiona siadając na łóżku
- Clary na początku musisz wiedzieć że robiłam to wszystko by cię chronić
- Chronić ? przed czym?
- Nie przed czym a przed kim Clary. Musiałam chronić cię przed twoim ojcem dlatego tak często się przeprowadzałyśmy...
- Zaraz zaraz przecież tata nie żyje
- Nieprawda okłamałam cię ale musiałam gdyby nas znalazł zabiłby bo widzisz my należymy do innego świata jesteśmy Nocnymi Łowcami Clary naszym obowiązkiem jest pilnować by w świecie zwykłych ludzi panował spokój. A teraz jesteś już na tyle dorosła by znać prawdę o tym kim jesteś musisz nauczyć się bronić, to twoje dziedzictwo Clary.
- Chwila STOP! jakimi łowcami o czym ty mówisz.


C.D.N.