Iz prowadziła mnie przez kilka korytarzy w miedzy czasie opowiadając o Nocnych Łowcach. W pewnym momencie zatrzymałyśmy się przed jakimiś drzwiami. Dziewczyna zapukała, a gdy usłyszałyśmy ,,Proszę!" nacisnęła na klamkę i otworzyła drzwi. Puściła mnie przodem.
-Witaj Clary - usłyszałam od kobiety siedzącej za biurkiem w gabinecie
-Dzieńdobry pani
-Czy moja córka już ci wszystko wyjaśniła i powiedziała czemu tu jesteś - zapytała kobieta spoglądając to na mnie to na Izabel
-tak i naprawdę dziękuje za uratowanie życia ale muszę wracać moja mama zapewne się martwi
-rozumie Clary ale po ataku demona nie mogę cię stąd wypuścić samej, nie masz doświadczenia w walce dlatego pójdzie z tobą zespół mojego syna. Przyprowadź tu swoją matkę u nas w instytucie będziecie bezpieczne. - powiedziała matka Iz
-Dziękuje pani
-A teraz już idźcie im szybciej wrócisz z matka tym lepiej ja mam teraz dużo pracy - powiedziała Marys bo tak właśnie miała na imię matka Izabel. Słysząc to Iz pociągnęła mnie za rękę prowadząc do sali treningowej gdzie ćwiczyli nocni łowcy gdy podeszłyśmy do Aleca i jego towarzysza nie mogłam w to uwierzyć to przecież był Jace, mój Jace.
-Cześć chłopaki Clary mojego brata już znasz, a to jest...
-Jace?
-To wy się znacie? - zapytała zdziwiona Iz
-Pamiętasz Iz jak mówiłyśmy o Alecu i moim chłopaku którego kocham.
-Tak
-Myliłam się ja już nie mam chłopaka - powiedziałam podchodząc i policzkując Jaca - Jak mogłeś, ty draniu okłamałeś mnie,zrobiłeś ze mnie idiotkę, a moją matkę nazwałeś wariatką.Wyśmiałeś mnie, a tak naprawdę sam jesteś jednym z nich.Nienawidzę cie!!!
-Clary daj spokój - powiedział Jace łapiąc mnie za przedramię
-Nie dotykaj mnie i nawet się nie zbliżaj jeśli ci życie miłe. - krzyczałam do Jaca po czym zwróciłam się do Iz - A i jeszcze jedno Iz jak byłam nieprzytomna wróciło mi jedno wspomnienie. -powiedziałam po czym podeszłam do Aleca i bez chwili wahania wpiłam się w jego usta – chciałam wkurzyć Jace by poczuł się tak jak ja teraz okłamany i poniżony przez najbliższą osobę. Nie sądziłam jednak że pocałunek mój i Aleca, naprawdę kiedyś miał miejsce. I że moje "kłamstwo" jak wtedy sądziłam zrodzi aż takie konsekwencje.
C.D.N.
poniedziałek, 27 lutego 2017
Rozdział 6
Kiedy otworzyłam oczy okazało się że leże na wielkim łóżku z baldachimem, w czyjejś sypialni pomieszczenie było bardzo przestronne miało brązowe ściany, dębowe meble, bordowe zasłony wszystko idealnie dobrane.
- Nareszcie się obudziłaś - usłyszałam miękki głos brunetki siedzącej w fotelu przy łóżku na którym leżałam.
-Gdzie ja jestem - zapytałam siadając do pionu i automatycznie syknęłam łapiąc się za piekące przedramię po czym od razu zaczęłam zadawać pytania - kim ty jesteś? i co mi zrobiliście? zaraz to tatuaż?.
Mam na imię Izabel ale mów mi Iz i to nie tatuaż tylko runa a jesteś w instytucie
- gdzie?
- instytucie domu nocnych łowców - powtórzyła tonem jakby to było oczywiste a ja zadałam głupie pytanie
-Czego ode mnie chcecie? - zapytałam wtedy do pokoju wszedł jakiś chłopak lecz gdy na niego spojrzałam od razu poznałam to on był tym przystojnym brunetem który obserwował mnie i Jace pod szkołą.
- O widzę że Clary się już obudziła, - stwierdził patrząc wprost na mnie po czym z uśmiechem na twarzy dodał - jak się czujesz rudzielcu - zapytał
- Zaraz to ty mnie śledziłeś. Czego wy do cholery odde mnie chcecie.
- Spokojnie Clary nikt cie nie skrzywdzi - powiedziała Iz - zaraz się wszystkiego dowiesz od mojej matki ale najpierw musisz się przebrać - powiedziała podając mi jakieś ubrania
-i co jeszcze możę przy tym zatańczyć - powiedziałam spoglądając najpierw na dziewczynę potem na chłopaka wciąż stojącego w drzwiach - na co Iz tylko sie usmiechnęła po czym zaczęła wyganiać chłopaka z sypialni
-a no tak ty już lepiej idź - powiedziała Iz popychając bruneta
- czemu chętnie zobaczę ten taniec
- ha ha bardzo śmieszne wynos się stąd braciszku
-ok ok już idę - powiedział chłopak wychodząc
-wybacz Clary mój brat bywa denerwójący - powiedziała Iz ja zaś gdy tylko brunet wyszedl zaczęłam się przebierać lecz wciąż nie przerywałam naszej rozmowy
-A wiec ten chłopak to twój brat?
-Tak, Alec jest moim bratem
-A co zainteresowana nim - zapytała dziewczyna podejrzliwie a ja zaczęłam czuć ze się rumienie - no proszę ktoś tu się zarumienił
- Nie no coś ty choć muszę przyznać ze twój brat jest przystojny ale ja już mam chłopaka którego kocham. - powiedziałam po czym skończywszy się ubierać Iz zaprowadziła mnie do gabinetu swojej matki.
- Nareszcie się obudziłaś - usłyszałam miękki głos brunetki siedzącej w fotelu przy łóżku na którym leżałam.
-Gdzie ja jestem - zapytałam siadając do pionu i automatycznie syknęłam łapiąc się za piekące przedramię po czym od razu zaczęłam zadawać pytania - kim ty jesteś? i co mi zrobiliście? zaraz to tatuaż?.
Mam na imię Izabel ale mów mi Iz i to nie tatuaż tylko runa a jesteś w instytucie
- gdzie?
- instytucie domu nocnych łowców - powtórzyła tonem jakby to było oczywiste a ja zadałam głupie pytanie
-Czego ode mnie chcecie? - zapytałam wtedy do pokoju wszedł jakiś chłopak lecz gdy na niego spojrzałam od razu poznałam to on był tym przystojnym brunetem który obserwował mnie i Jace pod szkołą.
- O widzę że Clary się już obudziła, - stwierdził patrząc wprost na mnie po czym z uśmiechem na twarzy dodał - jak się czujesz rudzielcu - zapytał
- Zaraz to ty mnie śledziłeś. Czego wy do cholery odde mnie chcecie.
- Spokojnie Clary nikt cie nie skrzywdzi - powiedziała Iz - zaraz się wszystkiego dowiesz od mojej matki ale najpierw musisz się przebrać - powiedziała podając mi jakieś ubrania
-i co jeszcze możę przy tym zatańczyć - powiedziałam spoglądając najpierw na dziewczynę potem na chłopaka wciąż stojącego w drzwiach - na co Iz tylko sie usmiechnęła po czym zaczęła wyganiać chłopaka z sypialni
-a no tak ty już lepiej idź - powiedziała Iz popychając bruneta
- czemu chętnie zobaczę ten taniec
- ha ha bardzo śmieszne wynos się stąd braciszku
-ok ok już idę - powiedział chłopak wychodząc
-wybacz Clary mój brat bywa denerwójący - powiedziała Iz ja zaś gdy tylko brunet wyszedl zaczęłam się przebierać lecz wciąż nie przerywałam naszej rozmowy
-A wiec ten chłopak to twój brat?
-Tak, Alec jest moim bratem
-A co zainteresowana nim - zapytała dziewczyna podejrzliwie a ja zaczęłam czuć ze się rumienie - no proszę ktoś tu się zarumienił
- Nie no coś ty choć muszę przyznać ze twój brat jest przystojny ale ja już mam chłopaka którego kocham. - powiedziałam po czym skończywszy się ubierać Iz zaprowadziła mnie do gabinetu swojej matki.
czwartek, 16 lutego 2017
Rozdział 5
Clary:
Siedziałam właśnie na pietrze w swoim pokoju i rozmyślałam o tym wszystkim co wyznała mi mama i o tym jak to wszystko zmieni dawniej byłam zwykłym człowiekiem szarą myszką choć gdzieś w głębi serca zawsze wiedziałam że jestem inna. Nagle z zamyślenia wyrwał mnie jakiś hałas dobiegający z kuchni natychmiast więc poszłam to sprawdzić byłam pewna że to mama wróciła z zakupów więc zwlekając się z łóżka powoli zeszłam chcąc pomóc jej je rozpakować lecz gdy zaczęłam schodzić po schodach usłyszałam jakieś warczenie kiedy tylko spojrzałam w dół, u stup schodów ujrzałam czarnego dobermana
- Skont ty się tu wziąłeś – powiedziałam do zwierzaka i już miałam ruszyć w jego stronę by go pogłaskać gdy nagle pies zaczął się wściekać a jego oczy zrobiły się zupełnie białe najpierw powoli zaczęłam się wycofywać lecz gdy pies zaczął się zmieniać w coś co nie sposób opisać to co sil w nogach zaczęłam uciekać do swojego pokoju lecz wbiegając do pomieszczenia potknęłam się o dywan a gdy tylko się odwróciłam to Coś zmierzało prosto na mnie zaczęłam się cofać krzycząc z przerażenia i wtedy nagle potwór rzucił się na mnie wbijając swoje ostre zęby w moje przedramię właśnie wtedy pojawili się Oni zabijając potwora. Było to dwóch chłopaków obydwaj ubrani w czarne skóry jeden był chyba blondynem lecz nie byłam pewna gdyż miał założony kaptur co sprawiło że nie widziałam jego twarzy a na dodatek obraz coraz bardziej mi się zamazywał, drugi z chłopaków zaś chyba był brunetem, gdy na niego spojrzałam przez chwile ogarnęło mnie uczucie że już gdzieś spotkałam lecz po chwili była już tylko ciemność.
Johlyn:
Kiedy weszłam do domu ujrzałam zdemolowane schody natychmiast ruszyłam w stronę pokoju Clary wołając ją.
- Clary?!!! Clary?!!! - bałam się że to Valentine mnie znalazł – Luck !. On tu był Valentain porwał moją Clary. - krzyczałam przerażona
Jace:
Nagle w instytucie rozbrzmiał alarm gdy Hoge powiadomił nas o aktywności demona na Golden St. zdałem sobie sprawę że przecież właśnie tam mieszka Clary nie czekając na Iz która właśnie rozmawiała ze swoją matka razem z Aleciem pobiegłem do zbrojowni po czym założyłem szybko strój nocnego łowcy i zabrawszy swoją broń ruszyłem do Clary. Kiedy tylko dotarłem na miejsce usłyszałem jej krzyk który dobiegał z jej domu gdy tylko tam wpadłem ujrzałem demona ruszającego wprost na Clary. Natychmiast wraz z Aleciem zajęliśmy się zabiciem demona. Gdy ten był już martwy Alec doskoczył do Clary i wyciągając swoją stele chciał narysować runę uzdrawiającą lecz go zatrzymałem łapiąc za nadgarstek
-Nie! Jeśli nie jest nefilim runa ja zabije
-Jace ona i tak umrze widziałeś co to był za demon na jego jad nie ma lekarstwa w świecie ludzi a ona jest nefilim więc wybacz ale mam zamiar ją uratować – powiedział Alec wyrywając mi się i narysował Clary runę gdy skończył ja wziąłem Clary na ręce i wraz z nią wróciliśmy do instytutu. Kiedy tylko przekroczyliśmy próg instytutu oczy wszystkich skierowane były na nas najprawdopodobniej każdy był ciekaw dziewczyny na moich rękach.
piątek, 27 stycznia 2017
Rozdział 4
Wiedziałem
że Iz ma racje muszę ponownie spotkać się z Clary wiec
postanowiłem że jutro znów się z nią zobaczę i sprawdzę czemu
mnie nie pamięta i o co w tym wszystkim chodzi.
***
Już
czas byś jej powiedziała Joslyn
Nie
jest jeszcze gotowa na to by się dowiedzieć
Nieprawda
to ty nie jesteś na to gotowa, Clary jest już duża poradzi sobie z
tym. Jak długo masz zamiar zaprowadzać ją do Magnusa by rzucał
urok, nawet jego magia nie zatrze wszystkich wspomnień. Ona musi
mieć czas by nauczyć się bronić ostatnio ledwo uciekłyście
przed wysłannikami Valentaina, a co będzie jeśli on cię dorwie
chcesz ryzykować? przemyśl to.
Hej o
czym rozmawiacie. Kim jest Valentain? Mamo co się dzieje? zapytała
Clary spojrzawszy na matkę która przez chwile nie wiedziała co
powiedzieć wiec zapanowała głucha cisza nagle przerwał ją Luck
spojrzywszy na Joslyn powiedział - Już czas, ona jest gotowa,
zaufaj mi. Joslyn kiwnęła głową na znak zgody dobrze porozmawiamy
ale teraz idź do szkoły spóźnisz się jak wrócisz wszystko ci
powiem.
Przez
cały dzień myślałam tylko o rannej rozmowie mamy z Luciem a przez
moją głowę przebiegały 1000 myśli. Na lekcjach myślałam tylko
o tym czego się dowiem od mamy, co to za tajemnica.
Po 3
lekcjach naszła pora lanczu, wraz z Saimonem i Jacem który
przyjechał chcąc mnie porwać ze szkoły na wagary usiadłam przy
naszym stoliku, a no tak nie mówiłam wcześniej od roku mam
chłopaka ma na imię Jace jest o rok ode mnie starszy gdy go
poznałam akurat skończył szkołę jest teraz na pierwszym roku
studiów wiec nie widujemy się na co dzień. Jace jest bardzo
przystojnym wysokim blondynem o niebieskich oczach nigdy nie
spodziewałam się że taki chłopak zwróci na mnie uwagę gdyż w
szkole zawsze był podział na grupy np: Mózgowcy, Sportowcy,
Komputerowcy, Klikaczki itp. my akurat należeliśmy do najmniej
lubianej i popularnej grupy Artystów (choć dla niektórych
byliśmy Dziwakami) wiec nigdy nie rozumiałam czemu to na mnie Jace
zwrócił uwagę.
-
Clary daj się namówić chce spędzić z tobą trochę czasu zanim
wyjadę - powiedział Jace robiąc te swoje kocie oczka przez które
zawsze mu ulegałam.
- Co
wyjeżdżasz do kont
- Na
wymianę studencką nie będzie mnie jakieś 2 tygodnie
- aha
szkoda będę tęsknić ale dziś nie mogę Jace muszę zaraz po
zajęciach iść do domu matka chce mi coś powiedzieć
- No
dobrze jak chcesz - powiedział zrezygnowany po czym dodał - a mogę
cię chociaż odwieść do domu po lekcjach - lecz ja nie zwróciłam
uwagi na jego słowa gdyż w oddali ujrzałam bardzo przystojnego
bruneta który nas obserwował a w zasadzie to na mnie wydawało mi
się że gdzieś już go spotkałam ale nie pamiętałam gdzie nagle
przeszły mnie dreszcze jego spojrzenie było takie zimne przeraziłam
się
-
halo ziemia do clary - powiedział Jace podniesionym głosem przy
czym pomachał mi ręką przed oczami
-
mówiłeś coś? - zapytałam wyrwana z zamyślenia
- tak
pytałem czy mogę cie odwieść?
- tak
jasne i wiesz co zmieniłam zdanie co do tych wagarów, ale najpierw
zawieś mnie do domu a wieczorem gdzieś wyjdziemy.
-
zgoda powiedział Jace po czym delikatnie mnie pocałował gdy się
odde mnie oderwał spojrzał na Saimona - nie pogniewasz się jeśli
wykradnę ci dziś przyjaciółkę.
- nie
spoko idźcie jakoś ją usprawiedliwię przed nauczycielami.
-
dzięki Saimon - powiedziałam do przyjaciela. gdy ja i Jace
wstaliśmy by ruszyć w stronę parkingu zerknęłam jeszcze w
miejsce gdzie stał ten nieznajomy brunet lecz jego już tam nie
było.
***
Gdy
Jace już mnie podwiózł zeszłam z jego motoru żegnając się i
dałam mu całusa na dowidzenia.
- To
na razie kocham cie
- ja
ciebie tez kocham do zobaczenia wieczorem - powiedział i
uśmiechnąwszy się odjechał zawsze mnie dziwiło że z taką
łatwością wypowiadał te 2 słowa faceci rzadko potrafią to z
siebie wydusić.
***
Kiedy
weszłam do domu mama właśnie gotowała obiad
- już
jestem krzyknęłam przestępując próg domu.
-
zaraz będzie obiad - powiedziała
- nie
jetem głodna chce tylko byś w końcu powiedziała o co chodzi
- no
dobrze choć ze mną - powiedziała wyłączając palnik i kierując
się w stronę jej sypialni ja zaś posłusznie poszłam jej śladem
gdy już byłyśmy w sypialni poprosiła bym usiadła
-
Clary - powiedziała widziałam jak jej ciężko zacząć tą rozmowę
- musisz coś wiedzieć o naszej rodzinie ale lepiej usiądź
-
Mamo co się dzieje ? - powiedziałam zmartwiona siadając na łóżku
-
Clary na początku musisz wiedzieć że robiłam to wszystko by cię
chronić
-
Chronić ? przed czym?
- Nie
przed czym a przed kim Clary. Musiałam chronić cię przed twoim
ojcem dlatego tak często się przeprowadzałyśmy...
-
Zaraz zaraz przecież tata nie żyje
-
Nieprawda okłamałam cię ale musiałam gdyby nas znalazł zabiłby
bo widzisz my należymy do innego świata jesteśmy Nocnymi Łowcami
Clary naszym obowiązkiem jest pilnować by w świecie zwykłych
ludzi panował spokój. A teraz jesteś już na tyle dorosła by znać
prawdę o tym kim jesteś musisz nauczyć się bronić, to twoje
dziedzictwo Clary.
-
Chwila STOP! jakimi łowcami o czym ty mówisz.
C.D.N.
Subskrybuj:
Posty (Atom)