niedziela, 13 marca 2016

Rozdział 2




Clary wciąż stała opierając się o ścianę, nie dowierzała w to co przed chwila się stało, oszołomiona stała i mówiła do siebie "Ok to musi być jakiś sen po prostu dziewczyno oglądasz zbyt dużo komedii romantycznych, zaraz się obudzisz i wszystko będzie jak dawniej 0 tajemniczego przystojniaka który cię całuje, i to TAK całuje" nagle usłyszała nawoływanie Saimona
- Clary, Clary gdzie jesteś?
- No i rzeczywistość wróciła - powiedziała do siebie zmierzając w kierunku wyjścia z klasy przed którą stał Saimon poszukujący ją wzrokiem po korytarzu już pełnym ucznii.
- Tu jestem - powiedziała Clary wychodząc z pustej klasy i zaskakując Saimona który drygną gdy nagle usłyszał ją za swoimi plecami.
- Boże Clary ale mnie nastraszyłaś - słysząc te słowa Clary zachichotała - A tak swoją drogą to co robiłaś w pustej klasie?
- A nic zostawiłam tam książki - skłamała dziewczyna
-  Acha, ok to teraz matma - powiedział podejrzliwie patrząc na przyjaciółkę, jego uwadze nie umknęły też rumieńce które pojawiły się nagle na jej twarzy i nieobecny wzrok.
- Wszystko w porządku? - zapytał.
- Hmmmm - mruknęła - tak jest okey.
Zgarnęła w roztargnieniu niesforne kosmetyki rudych włosów za ucho i ruszyła przodem nie czekając na przyjaciela.

Lekcja ciągnęła się w nieskończoność. Clary nigdy nie lubiła matmy, tym razem jednak nie potrafiła się nawet skupić. Zamiast tego bazgrała coś na zeszycie, a myślami była gdzie indziej.
Ciągle przed oczami miała niebieskie teńczówki chłopaka.
W końcu zadzwonił upragniony dzwonek.
Clary szybkim krokiem opuściła pomieszczenie. Na szczęście, była to jej ostatnia lekcja.
Nie pamięta jak znalazła się na dworze.
Ani jak i kiedy znalazła się przed swoim domem.



***


Gdy po spotkaniu z Clary, Alec wrócił do instytutu, siadł w swoim pokoju i zaczął rozmyślać o ich pocałunku nie miał pojęcia czemu to zrobił czemu ją pocałował?, przecież to nawet do niego nie podobne, ona nawet nie jest w jego guście a jednak coś go urzekło w tej dziewczynie może to że nie jest zwykłą przyziemną bo mimo runy go widziała, wiec kim ona jest ? - zadawał sobie pytanie nawet nie zaówarzył kiedy do pokoju weszła Isabel.
- Alec gdzie się podziewałeś zapomniałeś o treningu, znów musiałam za ciebie świecić oczami przed naszą matką - krzykneła zdenerwowana Izabel
- Tak, tak zaraz przyjdę - odburkną Alec
- Zapóźno już po fakcie
- Powiedziałem że zaraz przyjdę - powiedział chłopak podniesionym głosem
- Ziemia do Aleca znowu wogule mnie nie słuchasz co się z tobą dzieje. - krzyczała zdenerwowana Iz
- Nie twoja sprawa daj mi spokój Iz - mrukną na co jego siostra odwróciła się napięcie i wyszła z sypialni brata mamrocząc coś pod nosem. Izabel i Alec byli rodzeństwem idealnym takim które bardzo rzadko się kuciło, jedno drugiego znało na wylot dlatego też Izabel czuła że coś jest nie tak lecz postanowiła dać bratu czas, w końcu sam jej powie, a jak nie jej to Jace'mu.

***

Wchodząc do domu Clary przywitała się z mamą po czym biegiem ruszyła do swojego pokoju i zaczęła robić wpis do swojego pamiętnika

Drogi pamiętniku dziś znów spotkałam tego tajemniczego nieznajomego przez krotka chwile rozmawialiśmy choć i tak nie mam pojęcia już o czym pamiętam tylko że ma na imię Alex choć nie jestem tego pewna bo gdy się przedstawiał ja myślami byłam w niebie Boże jak on świetnie całuje.

Po skończonym wpisie Clary odłożyła pamiętnik na miejsce i spojrzała przez okno. W myślach odtwarzała scenę pocałunku od nowa i od nowa.
Nie zauważyła kiedy do pokoju weszła mama. 

Joclyn, była kobieta o upiętych wysoko płomienno rudych włosach, takich samych jak u córki. Kobieta stanęła za nią i położyła rękę na ramieniu.
- Nie zjadłaś obiadu. Wszystko w porządku? 

- Tak, tylko jestem trochę rozkojarzona, a teraz wybacz mamo ale mam lekcje do odrobienia- powiedziała Clary podchodząc do plecaka z którego wyciągneła zeszyt do matematyki na którym wcześniej bazgrała coś od niechcenia.
Kiedy Joclyn spojrzała na zeszyt jej mina stężała.
- Clary nie planuj dziś nic na wieczór, bo wychodzimy razem. - powiedziała jej mama, próbując ukryć niepokój.
Córka spojrzała na nią zaskoczona i zmarszczyła brwi.

- Dobrze a powiesz mi, gdzie idziemy? - zapytała zdziwiona
- Do mojego przyjaciela - odpowiedziała kobieta szybko.


Wieczorem:

- No już - ponagliła kobieta córke która niezbyt miała ochote na wyjście z matką.
Nieco zdziwiona dziewczyna posłusznie ruszyła za matką do korytarza. Gdy obie się ubrały, Joclyn ruszyła tak szybko, że córka nie mogła nadążyć kroku.
Po dłuższej chwili, stanęły przed masywnymi drzwiami.


***

Był już późny wieczór gdy w instytucie rozbrzmiał alarm informujący o aktywności demonów
- Gdzie nastąpiła aktywność? - zapytał Alec wchodząc do sali głównej 
- Na Bruclynie - odpowiedział mu Jace 
- Więc na co czekamy, idziemy - rzucił żywo Alec ruszając w stronę zbrojowni.
- No nareszcie, wrócił mój brat - powiedziała Iz ruszając za bratem. Słysząc to Alec zatrzymał się i westchną ciężko, odwrócił się i zaczął tłumaczyć się siostrze
- Słuchaj Iz przepraszam za to jak wcześniej cie potraktowałem, ale są rzeczy o których nawet tobie nie mogę powiedzieć, uwierz mi że na razie im mniej wiesz tym lepiej.
- Jak chcesz Alec nie musisz mi nic mówić, ale jeśli to coś co nam zagraża musisz powiedzieć Jace'mu jest przecież twoim parabatai jeśli jeden z was cierpi drugi również pamiętaj o tym.
- Czyżbym o czymś nie wiedział - odezwał się Jace który zdąrzył usłyszeć część rozmowy.
- Nie wiem zapytaj Aleca - odezwała się Iz  po czym zabierając swój bat ruszyła w strone wyjścia z Instytutu. Jace zaś tylko spojrzał na Aleca i mówiąc - to póżniej mamy do pogadania - ruszył za Izabel a za nimi Alec.
C.D.N.



*****

Wielkie podziękowania dla Wolfs-lover za pomoc przy rozdziale.

wtorek, 1 marca 2016

Rozdział 1: Poznanie i pierwsza rozmowa

WYSTĘPUJĄ



Był poniedziałek rano Clary siedziała w klasie na lekcji historii, swoją drogą był to jeden z dwóch przedmiotów których nienawidziła, drugim w kolejności była chemia zawsze z tych przedmiotów miała złe oceny, mimo iż na prawdę się starała. Nie spodziewała się że lekcje i nauka wkrótce przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie, gdyż dziś go pozna i całe jej życie ulegnie zmianie ponieważ od momentu w którym ten tajemniczy anioł, a może morderca, nie, mordercą na pewno nie był, morderca nie uratował by jej życia, więc kim był ten tajemniczy chłopak o anielskiej twarzy i oczach błękitnych jak ocean ?. Przez cały weekend myślała tylko o nim i o tym czy kiedyś znów go ujrzy. Od momentu w którym uratował jej życie widziała go dwa razy lecz po chwili zawsze znikał był jak zjawa czasem nawet myślała że był tylko postacią z jej snu ale dziś wszystko miało się zmienić. Dziś sen miał stać się jawą, dziś mieli się poznać.


***
RETROSPEKCJA:


Dzień Urodzin Clary.

Po powrocie z akcji w klubie Pandemonium, Alec wrócił do Instytutu, gdzie jego myśli cały czas krążyły w okuł tej wyjątkowej dziewczyny, której uratował życie. Miał na sobie runę niewidzialności, a jednak ona chyba go zobaczyła. Nie miał pojęcia czemu. Przecież przyziemni nie widzą łowców gdy ci noszą na sobie odpowiednią runę. Może to że go widziała tylko mu się zdawało?  Tak naprawdę patrzyła w innym kierunku?. Alec postanowił na razie nikomu o tym mówić, najpierw musiał się upewnić czy jego przeczucia okażą się trafne. Od 2 dni chodzi za nią i obserwuje z ukrycia, lecz to nie dawało efektu. Może gdyby odważył się z nią porozmawiać, jak normalny chłopak, to coś by to dało?. Ale niby jak ma to zrobić podejść i zapytać "hej widziałaś może jak w sobotę zabiłem demona?" Przecież ona go weźmie za wariata. Musiał coś wymyślić, jedyne co przyszło mu do głowy to dowiedzenie się do której szkoły chodzi tajemnicza dziewczyna.


***

Gdy zadzwonił dzwonek na przerwę Clary wraz z Saimonem ruszyła w stronę stołówki gdy tylko siedli przy jednym ze stolików zaczęli rozmawiać o tym feralnym sobotnim wieczorze.
- Clary co się dzieje, nie odzywałaś się do mnie cały weekend - zapytał wyraźnie zmartwiony Saimon
- Nic takiego po prostu nie miałam czasu - skłamała Clary nie chcąc martwić swojego przyjaciela. Niespodziewanie wśród tłumu ponownie ujrzała jego swojego wybawiciela patrzył wprost na nią, po czym po chwili ruszył w stronę wyjścia ze stołówki. Musiała wiedzieć kim on jest, więc natychmiast wstała bez słowa by następnie ruszyć za nieznajomym.
- Clary dokąd idziesz ? - spytał zdumiony Saimon nagłym zachowaniem dziewczyny.
- Musze na chwile wyjść, zaraz wracam - rzuciła nawet na niego nie patrząc, po czym, czym prędzej wybiegła ze stołówki. Kiedy wyszła za drzwi rozejrzała się i zobaczyła jego, stał na zakręcie korytarza i patrzył wprost na nią wyglądało to jakby na nią czekał. Gdy ruszyła w jego stronę uśmiechną się i skręcił w następny korytarz. Clary czuła się jakby ścigała ducha, lecz musiała wiedzieć kim on jest, wbiegła w następny korytarz, lecz gdy tam dotarła nieznajomy znikł "No jasne, co się ze mną dzieje zaczynam wariować"  mówiła do siebie kiedy nagle ktoś zaskoczył ją od tyłu i zatykając usta wciągną ją do jednej z pustych klas. Momentalnie przemknęły jej przez myśl wspomnienie sobotniego wieczora. Serce waliło jej jak oszalałe. Strach sparaliżował ciało.
- Ciiii nic ci nie zrobię, a teraz zabiorę rękę, tylko nie krzycz i nie uciekaj - szepną napastnik. Clary, jedynie kiwnęła głową na znak zgody. Napastnik widząc to powoli zabrał rękę i ją puścił, ta od razu rzuciła się do ucieczki, lecz ten był pierwszy i natychmiast zamkną drzwi na kluczyk, po czym włożył go do kieszeni - Okej, chce tylko pogadać nic ci nie zrobię - zapewnił ją spokojnym tonem głosu.
- Skąd mam mieć pewność?! Zabiłeś tamtego faceta, bez wahania, więc  mnie też możesz!.
- Gdybym chciał cie zabić już dawno byś nie żyła, poza tym ten którego zabiłem przed klubem nie był człowiekiem. - odpowiedział nadal zadziwiająco opanowanym tonem głosu.
- A niby kim ufoludkiem? - zapytała z nutą sarkazmu w głosie.
- Jak ci powiem i tak mi nie uwierzysz.
- Spróbuj
- To był demon
- Masz racje nie wierze. Jesteś jakimś wariatem.
- Nie, jestem Łowcą Demonów  inaczej nazywają nas Nemfilim.
- Acha, uważaj bo uwierzę.
- Demony mogą przyjmować różną postać, a jeśli mi nie wierzysz to powiedz gdzie się podziało ciało po tym jak zabiłem tamtego gościa.
- Ja...
- Nie. Wiesz co nie przyszedłem tu by ci o sobie opowiadać Clary, musiałem się tylko upewnić że nie jesteś przyziemną.
- Kim? I skąd znasz moje imię? - pytała zaciekawiona Clary
- Nie ważne muszę już iść - odpowiedział nieznajomy kierując się do wyjścia.
- Nie, zaczekaj, jak masz na imię? chyba mogę wiedzieć jak ma na imię mój wybawca ty moje znasz - gdy nieznajomy usłyszał to pytanie uśmiechną się po czym podszedł powoli i przyszpilając mnie do ściany sparł jedną rękę nad moją głową, a drugą objął mnie w tali - Co robisz? - dodała zaskoczona był tak blisko czuła jak jej serce przyśpiesza on zaś spojrzał jej głęboko w oczy, po czym złożył na jej ustach delikatny, czuły pocałunek, badając czy go nie odepchnie. Clary słyszała jak rozum woła odepchnij go to morderca, lecz serce wołało błagam niech nie przestaje, mimo tego co dyktował jej rozum Clary pozwoliła mu na więcej pozwalając by pogłębił pocałunek był on teraz namiętny, pasjonujący po chwili oderwał się od niej i szepną jej do ucha
- Mam na imię Alec - szepną chłopak po czym skubnąwszy wargami płatek jej ucha dodał - do zobaczenia rudzielcu - słysząc to Clary wzięła głęboki wdech i otworzyła  oczy chcąc coś powiedzieć lecz jego już nie było.



*****

Witam oto następny rozdział zapewne znajdziecie tam błędy interpunkcyjne zawsze miałam z nimi problemy więc nie osądzajcie mnie za nie zbyt surowo na razie będą się trafiać bo nie mam jeszcze nikogo kto by mi sprawdzał szukam do tego wspólnika. Zapraszam i proszę byście komentowali rozdziały to zawsze dodaje mi weny :)

PS. CO SĄDZICIE O FILMIKU SAMA GO ROBIŁAM.