czwartek, 16 lutego 2017

Rozdział 5

Clary:
Siedziałam właśnie na pietrze w swoim pokoju i rozmyślałam o tym wszystkim co wyznała mi mama i o tym jak to wszystko zmieni dawniej byłam zwykłym człowiekiem szarą myszką choć gdzieś w głębi serca zawsze wiedziałam że jestem inna. Nagle z zamyślenia wyrwał mnie jakiś hałas dobiegający z kuchni natychmiast więc poszłam to sprawdzić byłam pewna że to mama wróciła z zakupów więc zwlekając się z łóżka powoli zeszłam chcąc pomóc jej je rozpakować lecz gdy zaczęłam schodzić po schodach usłyszałam jakieś warczenie kiedy tylko spojrzałam w dół, u stup schodów ujrzałam czarnego dobermana
- Skont ty się tu wziąłeś – powiedziałam do zwierzaka i już miałam ruszyć w jego stronę by go pogłaskać gdy nagle pies zaczął się wściekać a jego oczy zrobiły się zupełnie białe najpierw powoli zaczęłam się wycofywać lecz gdy pies zaczął się zmieniać w coś co nie sposób opisać to co sil w nogach zaczęłam uciekać do swojego pokoju lecz wbiegając do pomieszczenia potknęłam się o dywan a gdy tylko się odwróciłam to Coś zmierzało prosto na mnie zaczęłam się cofać krzycząc z przerażenia i wtedy nagle potwór rzucił się na mnie wbijając swoje ostre zęby w moje przedramię właśnie wtedy pojawili się Oni zabijając potwora. Było to dwóch chłopaków obydwaj ubrani w czarne skóry jeden był chyba blondynem lecz nie byłam pewna gdyż miał założony kaptur co sprawiło że nie widziałam jego twarzy a na dodatek obraz coraz bardziej mi się zamazywał, drugi z chłopaków zaś chyba był brunetem, gdy na niego spojrzałam przez chwile ogarnęło mnie uczucie że już gdzieś spotkałam lecz po chwili była już tylko ciemność.
Johlyn:
Kiedy weszłam do domu ujrzałam zdemolowane schody natychmiast ruszyłam w stronę pokoju Clary wołając ją.
- Clary?!!! Clary?!!! - bałam się że to Valentine mnie znalazł – Luck !. On tu był Valentain porwał moją Clary. - krzyczałam przerażona
Jace:
Nagle w instytucie rozbrzmiał alarm gdy Hoge powiadomił nas o aktywności demona na Golden St. zdałem sobie sprawę że przecież właśnie tam mieszka Clary nie czekając na Iz która właśnie rozmawiała ze swoją matka razem z Aleciem pobiegłem do zbrojowni po czym założyłem szybko strój nocnego łowcy i zabrawszy swoją broń ruszyłem do Clary. Kiedy tylko dotarłem na miejsce usłyszałem jej krzyk który dobiegał z jej domu gdy tylko tam wpadłem ujrzałem demona ruszającego wprost na Clary. Natychmiast wraz z Aleciem zajęliśmy się zabiciem demona. Gdy ten był już martwy Alec doskoczył do Clary i wyciągając swoją stele chciał narysować runę uzdrawiającą lecz go zatrzymałem łapiąc za nadgarstek 
-Nie! Jeśli nie jest nefilim runa ja zabije
-Jace ona i tak umrze widziałeś co to był za demon na jego jad nie ma lekarstwa w świecie ludzi a ona jest nefilim więc wybacz ale mam zamiar ją uratować – powiedział Alec wyrywając mi się i narysował Clary runę gdy skończył ja wziąłem Clary na ręce i wraz z nią wróciliśmy do instytutu. Kiedy tylko przekroczyliśmy próg instytutu oczy wszystkich skierowane były na nas najprawdopodobniej każdy był ciekaw dziewczyny na moich rękach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz